Parzący portugalski żeglarz
Opublikowano:
Aktualizacja:
Żeglarz portugalski (Physalia physalis) to parzący rurkopław, często mylony z meduzą, którego ocean wyrzuca czasem na plaże Portugalii. Rozpoznamy go po niebiesko-fioletowym, wypełnionym gazem pęcherzu, unoszącym się na wodzie jak żagiel, a groźne są jego czułki – zwykle ok. 10 m długości – które parzą nawet po śmierci zwierzęcia. Oparzenie rzadko jest śmiertelne, ale zawsze bardzo bolesne.
Na kartach portugalskiej historii zapisali się wielcy żeglarze, którzy zmienili świat – choćby Vasco da Gama, który w latach 1497–1499 otworzył morską drogę z Europy do Indii. Jest jednak jeden „żeglarz”, który przysparza Portugalczykom znacznie więcej kłopotów niż dumy: jego czułki mają zwykle ok. 10 m długości, a oparzenie jest bardzo bolesne.

Portugalia | Żeglarz portugalski (Physalia physalis) (portuguese man o’ war by 4Neus na licencji CC BY 2.0)
Czym jest żeglarz portugalski?
Już samo jego „imię” – bąbelnica bąbelcowa – nie brzmi zbyt zachęcająco. Łacińska nazwa Physalia physalis także przywołuje niepokojące skojarzenia. Najpowszechniej używany przydomek – „żeglarz portugalski” – jest chyba najbardziej neutralny… Po portugalsku zwierzę nazywa się caravela-portuguesa.
Często mylony z meduzą żeglarz portugalski to gatunek rurkopława z rodziny Physaliidae. Jego galaretowate ciało to tak naprawdę kolonia wyspecjalizowanych osobników (zooidów), które powstają z jednego jaja i działają razem jak jeden organizm. Ten parzydełkowiec żyje w ciepłych wodach Atlantyku, Oceanu Indyjskiego i Spokojnego, a prądy i wiatry przynoszą go także do wybrzeży Portugalii.
Jak go rozpoznać?
Skąd się wzięła jego ciekawa nazwa? Najwyższy z polipów, tworzących jego ciało, to wypełniony gazem pęcherz o długości zwykle 15–30 cm, który unosi się nad wodą, przypominając żagiel starego okrętu. Ma niebieską, fioletową lub różową barwę. Pływające grupy żeglarzy tworzą ciekawy widok, przykuwający wzrok turystów.
Pozostałe polipy znajdują się pod wodą. Czułki są cienkie i długie – zwykle mają ok. 10 metrów, ale mogą przekraczać nawet 30 metrów – i pełnią funkcję paralizatorów ogłuszających ryby oraz inne małe morskie stworzenia. Silne parzydełka żeglarza portugalskiego mogą być groźne także dla człowieka.
Wypoczywający w portugalskim słońcu turyści powinni zachować ostrożność, ponieważ nawet martwe, wyrzucone na plażę żeglarze, a także oderwane czułki, mogą parzyć równie mocno jak żywe zwierzę – nawet przez kilka godzin lub dni. Na plażach Portugalii warto zwracać uwagę na komunikaty ratowników i nie dotykać niebieskich „baloników” leżących na piasku.

Portugalia | Nawet wyrzucone na brzeg morza martwe żeglarze nadal mogą poparzyć (Portuguese man o’ war by Clanmutts, Wikimedia Commons, na licencji CC BY-SA 4.0)
Pierwsza pomoc po oparzeniu
- Wyjdź z wody i nie pocieraj oparzonego miejsca – tarcie uwalnia kolejne parzydełka.
- Przyklejone fragmenty czułków usuń ostrożnie, najlepiej pęsetą lub w rękawiczkach, spłukując skórę wodą morską.
- Nie płucz rany słodką wodą, bo może ona wywołać wystrzelenie kolejnych parzydełek.
- Ból łagodzi kąpiel oparzonego miejsca w gorącej wodzie (ok. 45°C) przez ok. 20 minut.
- Poproś o pomoc ratownika na plaży.
Do lekarza trzeba zgłosić się, jeśli ból jest bardzo silny lub utrzymuje się dłużej niż trzy godziny, a natychmiast – gdy pojawią się trudności z oddychaniem, obrzęk lub inne objawy ogólne. W nagłym wypadku dzwonimy pod numer 112. Więcej o opiece medycznej w czasie wyjazdu piszemy w tekście Portugalia – zdrowie.
Najczęstsze pytania
Czy żeglarz portugalski to meduza?
Nie. Żeglarz portugalski to rurkopław, czyli kolonia wyspecjalizowanych osobników, które razem działają jak jeden organizm. Z meduzami łączy go przynależność do parzydełkowców i parzące czułki.
Czy martwy żeglarz portugalski parzy?
Tak. Martwe okazy wyrzucone na plażę oraz oderwane czułki mogą parzyć równie mocno jak żywe zwierzę, nawet przez kilka godzin lub dni. Dlatego nie wolno ich dotykać ani podnosić, także przez dzieci.
Co zrobić po oparzeniu przez żeglarza portugalskiego?
Nie pocierać skóry, ostrożnie usunąć resztki czułków, spłukując miejsce wodą morską, a nie słodką. Ból łagodzi gorąca woda (ok. 45°C) przez 20 minut. Przy silnym bólu trwającym ponad trzy godziny lub problemach z oddychaniem trzeba jak najszybciej wezwać pomoc.